Zakopane i Tatry portal poświęcony górom i miastu - internetowy przewodnik po Zakopanem i Tatrach PRZEWODNIK PANORAMY TATR

   Google  

Żółty szlak znad Czar-nego Stawu Gąsienico-wego doprowadza do Orlej Perci, poniżej wierzchołka Skrajnego Granata. Szlak w górnej części trudny...

Przedłużniem grzbietu Orlej Perci jest czerwony szlak graniowy z Zawratu przez Świnicę do Kasprowego Wierchu. Szlak prowadzi nad Doliną Gąsienicową...

Zdjęcia ze szlaku doprowadzającego do Orlej Perci: z Kasprowego Wierchu na Świnicę. Szlak w górnej części trudny, z łańcuchami i klamrami..

Zdjęcia z dalszej części szlaku z Kasprowego Wierchu na Świnicę. Zejście ze Świnicy w kierunku Zawratu, gdzie bierze początek szlak Orlej Perci62-3...

 

Początek Orlej Perci stanowi przełęcz Zawrat. Z Hali Gąsienicowej dojdziemy tutaj szlakiem niebieskie, z Doliny Pięciu Stawów również....

Zdjęcia z pierwszego odcinka Orlej Perci łączącego Zawrat z Małym Kozim Wierchem. Mały Kozi to trzeci, najwyższy szczyt tej trasy...

Zdjęcia z odcinka Orlej Perci prowadzącego z Małego Koziego Wierchu do Koziej Przełęczy. Szlak prowadzi poniżej wierzchołka Zamarłej Turni...

Szlak Orlej Perci od Koziej Przełęczy przez Kozie Czuby na najwyższy szczyt Polski leżący całkowicie w naszych granicach, czyli Kozi Wierch...

 

 

Orla Perć. Szlak grzbietowy z Koziego Wierchu przez Czarne Ściany, Zadni i Pośredni Granat do Skrajnego Granata. Szlak trudny, panoramiczny...

Grań Orlej Perci w środkowym odcinku wiedzie grzbietem Granatów. Przestrzenny szlak nad Doliną Gąsienicową i Buczynową Dolinką...

Od Przełączki nad Dolinką Buczynową wchodzimy w świat Czarnych Ścian w grani Koziego Wierchu. Szlak wspinaczkowy, z kilkoma utrudnieniami...

Z Koziego Wierchu Orla Perć obniża się ku Dolinie Pięciu Stawów aby dalej rozpocząć powolne wznoszenie aż do Przełączki nad Dolinką Buczynową...

 

 

 

 

 

 

 

Z Zakopanego - przez Wierch Poroniec-  na Rusinową Polanę* (1)

Z Zakopanego - przez Zazadnią - na Rusinową Polanę i Wiktorówki* (2)

Z Rusinowej Polany - przez Gęsią Szyję - do Murowańca na Hali Gąsienicowej (3)

Z Zakopanego - przez Toporową Cyrhlę - do Wodogrzmotów Mickiewicza (4)

Z Zakopanego do Morskiego Oka* (5)

Morskie Oko - Czarny Staw - Rysy* (6)

Czarny Staw - Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem* (7)

Morskie Oko - Szpiglasowa Przełęcz - Dolina Pięciu Stawów* (8)

Morskie Oko - Wrota Chałubińskiego* (9)

Morskie Oko - Świstówka - Przedni Staw Polski* (10)

Orla Perć: Zawrat - Kozi Wierch - Granaty - Krzyżne

(26)

Kuźnice - Dolina Jaworzynki - Murowaniec* (27)

Kuźnice - Boczań - Murowaniec* (28)

 Kuźnice - Myślenickie Turnie - Kasprowy Wierch* (29)

Kuźnice - Klasztory - Kalatówki - Hala Kondratowa - Giewont (30)

Wąwóz Kraków

- Smocza Jama* (41)

Jaskinie: Raptawicka - Obłazkowa Jama - Mylna* (42)

Zahradziska - Polana Upłaz - Ciemniak* (43)

Schronisko na Hali Ornak - Dolina Tomanowa - Ciemniak (44)

Smreczyński Staw

(45)

Fotoplastikon: Tatry - Zakopane - Podtatrze - Słowacja

Z Wagi na Rysy. Waga to szeroka przełęcz w głównej grani Tatr po słowackiej stronie. Z Wagi na Rysy prowadzi czerwony szlak.

>> więcej

Schronisko pod Wagą to tatrzańskie schronisko położone w górnej części Doliny Żabiej Mięguszowieckiej W Słowackich Tatrach Wysokich. 

>> więcej

Czarny Staw - Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem  Szlak wysokogórski, ubezpieczony, ze wspinaczką stromymi ścianami...

>> więcej

Rąbanisko na ulicy Piłsudskiego w Zakopanem. Aktywny wypoczynek i niepowtarzalna zabawa dla całej rodziny u stóp polskich Tatr.      >> więcej

Dziecięca wspinaczka

>> więcej

Zakopane we wrześniu

>> więcej

Zawrat - Świnica - Kasprowy Wierch Wysokogórski szlak panoramiczny, od Kasprowego Wierchu do Przełęczy Świnickiej bez trudności...  

>> więcej

Żabia Dolina Mięguszowiecka to tatrzańska dolina położona na terenie Słowacji, w Tatrach Wysokich w górnym piętrze Doliny Mięguszowieckiej.  

>> więcej

Czarny Staw Gąsienicowy - Karb - Kościelec Od przełęczy szlak przestrzenny prowadzący w ekspozycji. Szlak godny przejścia...  

>> więcej

Morskie Oko - Czarny Staw - Rysy Wycieczka wybitnie wysokogórska, od Kotła Czarnego Stawu wraz z wysokością zwiększają się trudności trasy...  

>> więcej

Targ w Zakopanem

>> więcej

Konkurs wspinaczkowy

>> więcej

Dolina Strążyska - Giewont Szlak konsekwentnie „wznoszący się” stromo od południowych zboczy Małego Giewonta. Czerwony szlak na Giewont...

>> więcej

Jedziemy na Słowację nad Popradzki Staw Przy stacji  „elektriczki” – Popradzki Staw znajduje się parking samochodowy...       

>> więcej

Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór na Słowacji Będąc nad Popradzkim Stawem warto odwiedzić Symboliczny Cmentarz Ofiar Gór pod Osterwą...             >> więcej

Dolina ku Dziurze Fotograficzny, tajemniczy świat Doliny ku Dziurze, w której jesienne liście przykrywają niejedną tajemnicę...

>> więcej

Palenica, Morskie Oko Chociaż na chwilę zajrzeć nad Morskie Oko, po drodze spojrzeć na Wodogrzmoty i Roztokę. W wszystko to wśród starych świerków...

>> więcej

Z Kuźnic na Halę Gąsienicową i Czarny Staw Idziemy Boczaniem nad Doliną Jaworzynki, z czuwającym w oddali Giewontem...

>> więcej

Czarny Staw Gąsienicowy Dobrze jest jesienną porą samotnie usiąść przy brzegu stawu i ujrzeć w granatowej tafli oczy Kościelca...

>> więcej

 

Znad Czarnego Stawu do Zmarzłego Stawu Czy nie lepiej odwiedzić dzisiaj dwa wysokogórskie stawy? Że pada - nic nie szkodzi... A może dalej, na Zawrat?

>> więcej

Zimowy świat z Kasprowego Wierchu  Narty, narty, narty. A może na Czerwone Wierchy?

>> więcej

 

Na Skrajny Granat Wysokogórską percią, jak kozice zdobywamy Skrajny Granat. Jesteśmy na Orlej Perci. Nic nie widać, mgła...

>> więcej

 

Orla Perć, Skrajny Granat, Krzyżne

Idziemy ze Skrajnego ku Buczynowym Turniom, aż do Krzyżnego. Odpoczniemy na Przełęczy Nowickiego...

>> więcej

Orla Perć.

Na Mały Kozi Wierch

Z Zawratu idziemy na Mały Kozi Wierch. Ale tu ładnie... i jakoś tłoczno dzisiaj... Wrócimy tu jak będzie lało...

>> więcej

Orla Perć. Ku Zamarłej Turni. Ciepły granit przywołuje wspomnienie Morza Czarnego. Czas na opalanie i relaks... przy Zamarłej Turni.

>> więcej

Znad Czarnego Stawu na Karb i Kościelec

Czarny Staw jest coraz niżej. Idziemy percią wśród kosówki aż do Karbu. Wyżej już tylko Kościelec.

>> więcej

Z Pośredniej Turni na Świnicę. Świnicka Przełęcz już zniknęła, przed nami zaraz łańcuchy pokutne. Idziemy południową ścianą, ciągle w górę...

>> więcej

Ze Świnicy na Zawrat

Na Świnicy byliśmy przez całą godzinę. Tu tylko szczyty, szczyty i my. Przed nami Zawrat.

>> więcej

Na Ciemniak

To już trzecia godzina podejścia na Ciemniak. Granica lasu dawno została przekroczona, zaraz Twardy Upłaz i herbata na szczycie.

>> więcej

Wąwóz Kraków, Smocza Jama, Jaskinia Żółta

Już pokonaliśmy drabinkę, łańcuchy i zaglądamy do Smoczej Jamy... gdzie On jest?... Coś dudni z ciemności...

>> więcej

Roztoka, Dolina Pięciu Stawów Polskich. Czy może być coś lepszego niż pączek zjedzony w majestacie Wielkiej Siklawy.

>> więcej

Jaskinia Mylna, Raptawicka. Zabłądzić w Mylnej i wyjść w Kościeliskiej - to jest temat. Idziemy bez latarki, komórki świecą niemrawo, ale idziemy...

>> więcej

Przełom rzeki Białki

Tu dopiero widać pozostałości dawnego, lodowcowego świata. Poza sezonem, w powszedni dzień z reguły jest tu pusto.

>> więcej

Dolina Chochołowska

Jedziemy ciuchcią z Siwej ku Huciskom. Dalej mają podstawić trzy wielbłądy. Tylko potrzebna kasa na to wszystko.

>> więcej

Dolina za Bramką

Dolina, którą warto odwiedzić zimą, po świeżym opadzie śniegu.

>> więcej

Szałasy Jurgowa. Z dali od wszystkiego, jakby czas się zatrzymał na tej wspaniałej łące pełnej kwiatów... dokładnie jak w piosence... wśród starych, drewnianych szałasów.

>> więcej

Doliną Białego na Sarnią Skałę. Z górnej części Doliny Białego dochodzimy do Ścieżki nad Reglami. Za pół godziny będziemy na Sarniej Skale, a potem do Doliny Strążyskiej.

>> więcej

Z Doliny Kościeliskiej na Stoły. Hala Stoły z kilkoma szałasami pasterskimi to dobry cel aklimatyzacyjnej wycieczki. Panorama daleka i rozległa.

>> więcej

Doliną Olczyską na Kopieniec. Z Kuźnic idziemy ku Nosalowi, potem lasem po poziomicy i po chwili schodzimy na Polanę Olczyską. W pobliżu Wywierzysko Olczyskie z Jagą Babą.

>> więcej

PANORAMY TATR Słowacja. Powstała na fali przemian lat osiemdziesiątych. Formalnie nastąpiło to 1 stycznia 1993 roku poprzez podział Czechosłowacji na dwa suwerenne państwa: Czechy i Słowację.

>> więcej 

>>>>THE POLISH TATRA AN ILLUSTRATED GUIDE<<<<

Tapety

                             

                             

 

 

 

 

 Nasze przewodniki można kupić bezpośrednio w wydawnictwie - prosimy o kontakt mailowy na adres:

kozica@kozica.pl


 

wiersze o Tatrach

 

Jerzy Liebert

Jeziora górskie

Pośród skał twardych, złomów z granitu,
W dolinach górskie jeziora śpią,
W spowitych sennie ciszą i mgłą
Śnieg się przegląda ze szczytu.

W oprawie mocnej, w pierścieniu z głazów
Świecą ich sine, przejrzyste dna,
Potok nad nimi jak struna łka
Szmery miłosnych wyrazów.

Dzień wstaje z wolna, patrzy w zadumie,
Zanurza palce różowe w toń,
Później ze wstydu podnosi dłoń,
Że pieścić lepiej nie umie.

  * * *

 

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska

Ucieczka w Tatry

Gdzie na halach szałasy w twardym światłocieniu
Są jak stożki, w niebieskim rzeźbione krzemieniu,
Gdzie gencjana-goryczka, nieulękła w pustce,
Wspina się jak góralka w szafirowej chustce,
Gdzie skrawkiem czystej wełny ścieli się szarotka,
Gdzie wśród piargów kozicę lub świstaka spotkasz,
Gwiżdżącego na baczność; gdzie wonna leluja
Różanym rusztowaniem na powietrzu buja,
Gdzie dziki krzak agrestu blisko strony czeskiej
Stroi się w szkiełka rosy podłużne, niebieskie
Jak świecznik zagraniczny – tam pokłoń się Tatrom,
Tam myślą się zatrzymaj. Drzemią na kształt matron
O suchych, orlich twarzach ... Matron nietykalnych!
Spokojne pośród wichrów orawskich czy halnych,
Trwają, obce nizinom. Ani wiedzieć nie chcą,
O grzmotach, które łunę wśród ciemności niecą,
Niszcząc świat. – Tu, jak cicho! Kędy sięgniesz wzrokiem,
Niewoli nie dostrzeżesz. Progi za wysokie...

***

 

Adam Asnyk

Giewont

 

Stary Giewont na Tatr przedniej straży

Głową trąca o lecące chmury -

Czasem uśmiech przemknie mu po twarzy,

Czasem brwi swe namarszczy ponury

I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi

Nad kołyską ludzkich dzieci stoi.

 

Przez ciąg wieków wznosi dumne czoło

I wysuwa pierś swą prostopadłą,

Patrząc z góry na wieśniacze sioło,

Co pokornie u nóg jego siadło.

Przez ciąg wieków straż swą nad nim trzyma

Z troskliwością dobrego olbrzyma.

 

Wypiastował już pokoleń wiele,

Które wieczny związek z nim zawarły,

Z nim złączyły swe losy i cele,

Przy nim żyły i przy nim pomarły,

Nawet myślą spod jego opieki

Nie wybiegłszy nigdy w świat daleki.

 

Wypiastował cały ród górali -

On ich widział, gdy dziećmi radośnie

U stóp jego bawiąc się pełzali,

Widział młodzież, jak mu w oczach rośnie,

Jak się krząta koło swego plonu,

Widział potem starców w chwili zgonu.

 

Zna więc dobrze bieg ich trwania krótki,

W ciasnym kółku zamknięte nadzieje,

Ich radości, pragnienia i smutki,

Co ich boli, co im piersi grzeje;

Zna zabiegi i spory gorące

O kęs ziemi na polach lub łące.

 

On się przyjrzał kolejom powszednim

I był sędzią już niejednej sprawy...

Nieraz w nocy rozegrał się przed nim

Jaki dramat posępny i krwawy -

Widział różne skryte ludzi czyny,

Widział cnoty, widział także winy.

 

Lecz choć czoło chmurami powleka,

Zbyt surowo nikogo nie sądzi,

Bo zna dolę biednego człowieka,

Który idąc na oślep zabłądzi

I o głodzie wzrok obraca chciwy

Na żyźniejsze swych sąsiadów niwy.

 

Raczej czuje dla tej biednej rzeszy

Wielką litość w piersi swej kamiennej;

Od kolebki bawi ją i cieszy,

Z każdą chwilą biorąc strój odmienny,

Przed jej okiem stroi się i wdzięczy,

Pożyczając wszystkie barwy tęczy.

 

Dla niej wstaje w gęstej mgły zasłonie,

Którą z wolna zrzuca z ramion we dnie,

Dla niej w wieczór cały ogniem płonie

I szarzeje, mroczy się i blednie,

Zawieszając księżyc w swojej szczerbie,

Jakby srebrną Leliwę miał w herbie.

 

Dobry olbrzym! Troszczy się o ludzi,

Co się jego powierzyli straży -

Śpiące dusze z odrętwienia budzi

I piękności poczuciem je darzy,

I rozrzuca nad dzieciństwa nocą

Pierwsze blaski, które życie złocą.

 

Tak jak w baśni: kocha się w pasterce

Dobry olbrzym i dobiera kluczy,

By otworzyć na wpół dzikie serce;

Tak jak w baśni: swych tajemnic uczy,

Uczy znosić ciężkie losu brzemię

I miłować swą rodzinną ziemię.

***

 

Kazimierz Przerwa-Tetmajer

W pustce

Ciche leżą kamienie pod skał ciemnym murem.
Noc - wśród żlebu się świeci wąski smug księżyca,
jak ogromna, stężała w locie błyskawica,
zamarznięta na skale w pustkowiu ponurem.

Cicho... W złomach jezioro czarne i zlodniałe;
taka głusza, że słychać szelest kropel z śniegu
sączących się w toń wodną po kamieniach z brzegu;
śnieg pokrył ciemnym płatem ochmurzoną skałę.

Chmury się dotykają prawie mego czoła;
zimne, oślizgłe głazy ręce moje ziębią...
Nad jeziora lodową, przepaścistą głębią
zasłuchałem się w przestrzeń... Idźmy... "Nikt nie woła"...

***

 

Janina Brzostowska (1907-1986)

 

Samotnicy

Na wysokich szczytach, wokół nas, przejrzystość dali,
chłód wichrów, które zapomniały miast.
Nie ujrzymy w noc świateł, gdy w chatach się palą,
lecz dojdzie nas wołanie najdalszych gwiazd.

Będziemy je nieść z sobą ścieżkami wśród głazów,
nie przez równiny zielone.
Nie chcemy schodzić z wyniosłych skał,
ani tęsknić za swoją oazą,
za domem.

[Przez sen kiedyś w lesie pod namiotem
ktoś głośno łkał. Dlaczego? pytać nie trzeba,
bo jeśli z własnej woli daleko odszedł,
nie dla niego - doliny i równin ziemia].

Razem z nami wędrują obłoki,
białe skrzydła wysoko unoszą;
czasem jeno pod nasze stopy
upadają, zieleń łąk płosząc.

Wówczas oczy otwieramy śmiało
i radujemy się ciszą zawsze jednakich złudzeń:
wydaje się nam przez chwilę, że serce w piersiach nieczułe się stało
na szczęście -
bo powracać nie chcemy do ludzi.

***

 

Kazimiera Alberti (1898-1962)

 

Noc przy Morskim

 

Halny ścichł.
Granatowieje nieba kęs.
Złota podkowa
W oprawie gwiezdnych, wibrujących rzęs -
Jak osiemnasty karat lśni.

Rybi Potok brylanty schował
Na dnie. A Mnich
Słucha, jak biją dzwony w naszej krwi.

Morskie - w ściśniętej gór obręczy -
Niby potworny pająk śpi.
Na Rysach miesiąc bursztynowy klęczy.
Ognisko - jak sardoniks - skrami rzuca, płonie.
Z Mięguszowieckich suchy, starty leci piarg -
Ginie w otchłaniach. Ja ci nie bronię -
Moich gorących, koralowych warg.

***

 

Teresa Harsdorf - Bromowiczowa (ur. 1912)

 

"Żabi Jar" nad Morskim Okiem

 

Ciasno spięty klamrami skał
            po piętrach głazów stromo się wspiął
                        Żabi Jar
            czarny wąż, skalisty skręt do Żabich stóp...
Pomyślał przepaść - cisnął ją w dół -
            a woń kosówki odrzucił w górę,
czarny cień ściany rozciął na pół
            i niezgłębionym Morskiego lazurem
                        niebo pod stopy zgiął.
Zaczęta ciemność spada na piarg
            i w rąk wysiłku siega po chwyt -
            to Żabi Jar, skalisty jar,
ciemną łodygą w złoto skał wkwitł.

***

 

Przez Świstówkę 

 

Adam Bielecki (ur. 1910)

 

Trzeba iść w lewo, 
podciąć ukośnie kosówki i ostatnie limby. 
Grozi deszcz. 

Z góry 
piękne byłoby Morskie Oko gdybyśmy mieli słońce. 

Juhas krzyczy w przestrzeń odartą z widoku 
twardy na mgle jak kamień na asfalcie. 
Dyrygując harmonią krowich dzwonków 
wyraźny i propagandowy 
nieruchomieje na oglądanym onegdaj plakacie. 

[Z tej uboczy ześliznął się narciarz 
w strzępach w kryptę żlebu]. 

Jeszcze kilka zakosów strącić między głazy z echem 
Ostrożnie! 
Przepaść 300m. 
Potok rozbija się o las. 

Ale tam, 
patrzaj! 
Wysoko 
związane postronkiem Siklawy 
na szarej tacy deszczu: 
Pięć Stawów.

***

 

Tadeusz Miciński (1873-1918)

 

Nietota. Księga tajemna Tatr
Na Hali Miętusiej

 

Mgły się suwają nad czarnym borem -
krople padają z drzew -
słyszę daleki słowiczy śpiew
w sercu mym chorem.

Na niebie groźne mroczne chmury - we mgłach mój nieznany szczyt -
ptak we mnie śpiewa złotopióry:
już świt! już świt!

***

 

W  Kościeliskiej

 

Niebo tak modre, jak myśl Zbawiciela,
gdy potępieńców wyciągał z otchłani -
od ziemi jakaś nas przepaść rozdziela - a nad przepaścią my dwoje zbłąkani.

Serce mi pęka - a nikt czemu? nie wie.
Wiwian mi zwieścił: tęsknota za niczem!
Siedzę na drodze, zasłuchany w śpiewie,
który o szczęściu mówi mi zwodniczem.

Leśne zielone kałuży zwierciadło,
jak przez Chrystusa odpuszczone winy -
widzę mej duszy niezmierne mokradło
i wiary mojej ognik złoto-siny.

Życie aniołów tętni w każdej trawie,
marząc o gwiazdach, umierają w chuci -
tych gór olbrzymy do ziemi przykuci -
o księżyc, księżyc śmierci wschodzi zbyt jaskrawie!

Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1865-1940)

***

 

Z   Kasprowskiego  Wierchu

 

Brązowozłotym liściem błyszczą się skorusze
głęboko w zagęstwionej Wierchcichej dolinie;
wkoło gładkich uboczy olbrzymie pustynie,
okryte przez pożółkłozłotej trawy plusze.

Wiatr. Huczą zamgławione nad wierchami głusze,
słońce ma blask ołowiu - - wtem z południa płynie
biały, podarty obłok - rozwiał w chmur głębinie
olśniewających blasków pełne pióropusze.

W śnieżnomodro-ognistych barw fosfor się mieni,
pali się na powietrzu i jak szmat płomieni
wznosi się i zwisa wśród otchłani mglistej.

A od północy błękit krysztalno-przejrzysty,
cud błękitu! w mgieł wpłynął sine fijolety
i objął w blask dalekich gór złociste grzbiety.

***

 

Maria Morstin-Górska (1894-1972)

 

Czerwone Wierchy 

 

Doszliśmy, jesteśmy na szczycie,
w błękicie,
wpatrzeni w góry, doliny, rozpadliny,
ścielące się przed nami jak rozłożona mapa,
co szarzeje na grzbietach a w miejscu lasów się zieleni...
ty wskazujesz, wymieniasz uczenie:
Krywań, który się wznosi jak wyśniony mit,
Hruby Wierch, Rysy, Mięguszowiecki Szczyt -
a tam znów Zakopane, Obidowa
i Galicowa Grapa -
a ja jestem tak niebem bliskim upojona
i pędem wichrów zuchwała,
iż mi się wydają te imiona
jako miłości słowa,
te właśnie, których zawsze czekałam,
których byłam najbardziej spragniona...

***

 

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (1891-1945)

 

Z gór V


Krzyż na Giewoncie

 

Trzęsą nim fujawice przez stycznie i marce,
a wśród żelaznych wiązań diabeł sprawia harce.
W posępne rusztowanie
mgły cykają łzami
i orzeł, czując miasto,
omija je skrzydłami.
Złe to miejsce. Tu ludzie wloką się bez siły
jak na szczyt beznadziejnej, kamiennej mogiły
i w promieniu tych żelastw
nieugiętych, wiotkich,
płaszczą się rozbryzgani wśrod skał
jak szarotki...

***

 

Felicjan Medard Faleński (1825-1910)

 

Jaworzynka

 

Ktobądź po świecie snując się zbolały
Chcesz dobyć z skarbca duszy twej pamiątek
Raju gdzieś szczątek,
Rażony błyskiem archanielskiej chwały,

Zstąp w tej samotni czarodziejskie skręty,
Kędy nad wodną strugą gaj cienisty,
Z wiatru poświsty
O niebie gwarzy, dreszczem wskróś przejęty.

O Jaworzynko! kto świetlane gody
Sennych uroków twych - i w jakim słowie
Tęskny wypowie?

Dolino ciszy, cienia i pogody!
W tobie mi jednej nie zabrakło wcale:
Bezbrzeżnej dali, która w światłach znika,
Śpiewu słowika,
Ani młodzieńczych marzeń mych o chwale.

W tobiem ja jednej ani tęsknił, ani
Wspomniał, że kiedyś z nieba mi strącono
Myśl uskrzydloną,
W głębie ziejącej duszy mej otchłani.

***

 

 
 Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1865-1940)

 

Hala

 

Cudna, złota jutrzenko wsród mroków granitu!
Senna zatoko pośród spiętrzonych fal cieśni!
jasne kwiecie wśród lasu; cicha słodka pieśni
wśród szumu trąb grzmiącego pod sklepy błękitu...

O halo górska! oczy omdlały z zachwytu -
twój widok rozśpiewi duszę i rozesni
i marzyć na twym łonie zielonym bezkreśniej,
niż tam - na czole skalnej piramidy szczytu.

Tu oczy obróciwszy ku złotemu słońcu
i ku białym obłokom na błękitnym niebie,
można świata zapomnieć i zapomnieć siebie -

utopić duszę całą w wód i lasów szumie
i w tej upadającej bezkreśnej zadumie
chcieć śnić do życia końca i po życia końcu...

***

 

Wacław Wolski (1867-1928)

 

Tatry w zimie

 

Księżycowego światła magnezjowe fale 
Zalały srebrne Tatry i regli kurhany... 
Śni Giewont lodowaty, gdyby olbrzym szklany, 
O światów czarodziejskich zielonym krysztale... 

Gdyby welon pajęczy tatrzańskiej Goplany 
Skrzących mrozu kryształków stężałe opale 
przeźroczą mgłą lodową zawisły omdlałe 
nad srebrnymi wirchami... Księżycem zalany, 

Świat lodowy lśni, gdyby baśń kuta w krysztale, 
Nieprzebrane kopalnie diamentów i ściany 
Lśniące srebra szczerego, nie łupane wcale 

Kilofami dźwięcznymi... Świat szronem dzierzgany, 
Mieniący się tęczowo w marzenia zapale 
W lód i kryształ zakrzepły sen srebrnej Marzany...

***

 

 Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1865-1940)

 

Pejzaż

 

Ponad krawędzią Granatów posępnych
nagle zajaśniał blask słaby i mały,
jakby się zatlił mech na wierzchu skały
od ogni której gwiazdy z nieba zstępnych.

I potem wyszła z wolna spoza grani
gwiazda i biegła między gwiazdy złote
rozjaśniać nieba cichego ciemnotę,
wyżej i wyżej wznosząc się w otchłani.

A kiedy ona szła świecąc, ze ściany
czarnej Granatów błysło światło nowe,
mdłe i omglone, błękitno-różowe,
i z wolna w półkrąg wzrastało świetlany.

Ów półkrąg coraz wyżej się podnosił,
rozszerzał się, mieniąc się coraz tęczowiej,
i poblask rzucał szklisty granitowi,
jakby go deszczem łez perłowych rosił..

I w tęczy drżącej, niepewnej, zamglonej,
okrąg księżyca wypłynął powoli,
i zawisł na niebie w światła aureoli,
i szedł za gwiazdą między gwiazd miliony.

I nagle wówczas od brzegów w oddali
na czarnej wody przepaściach bez końca
zamigotała poświata miesiąca,
jak piana wrzących gdzieś w bezdni metali.

 Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1865-1940)

***

 

Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1865-1940)

 

Poranne białe...

 

Poranne białe płyną mgły
pod Beskid modrosiny;
nad Granatami słońce się lśni
przez srebrne pajęczyny.

W kotlinie, nisko, schodzi cień
w ciemnych jeziorek głuszy;
blady, jesienny, powstaje cień
i ranną rosą prószy.

Na hali deski pustych strzech
z daleka lśnią od słońca;
dokoła trawa, kamień i mech,
pustka, jak grób milcząca.

Spoza przełęczy lecą mgły,
z szumem sie w górze mącą
i zapadają jak ludzkie sny,
w przepaść jak grób milczącą.

***

 

Kazimierz Przerwa-Tetmajer (1865-1940)

 

Widok ze Świnicy do Doliny Wierchcichej

 

Taki tam spokój... Na gór zbocza
światła się zlewa mgła przezrocza,
na senną zieleń gór.

Szumiący z dala wśród kamieni
w słońcu się potok skrzy i mieni
w srebrnotęczowy sznur.

Ciemnozielony w mgle złocistej
wśród ciszy drzemie uroczystej
głuchy smrekowy las.

Na jasnych, bujnych traw pościeli
pod słońce się gdzieniegdzie bieli
w zieleni martwy głaz.

Na ścianie nagiej, szarej, stromej,
spiętrzone wkoło skał rozłomy
w świetlnych zasnęły mgłach.

Ponad doliną się rozwiesza
srebrzystoturkusowa cisza
nieba w słonecznych skrach.

Patrzę ze szczytu w dół: pode mną
przepaść rozwarła paszczę ciemną,
patrzę w dolinę, w dal:

i jakaś dziwna mnie pochwyca
bez brzegu i bez dna tęsknica,
niewysłowiony żal...

***

 

Felicjan Medard Faleński (1825-1910) 

U Zawratu 

W krąg granitowe stojąc olbrzymy 
            Milczącą zgrają, 
Na barkach nagich, wśród wiecznej zimy, 
            Niebo dźwigają. 
Po wodociągach z brył lodowiska, 
            Dętych w arkady, 
W martwe sie krople krusząc, przebłyska 
            Wodospad blady. 
Aż się w kotlinie szklanymi szyby 
            W śpiący staw zmieni - 
Mchy tam zakrzepłe udają niby 
            życie zieleni. 

W tym dreszczu państwie śnieg mi na czoło 
            Płonące prószy... 
Dumam: prócz mnie tu nigdzie wkoło 
            Żyjącej duszy! 
Orzeł się tylko na wichrach waży 
            W przestrzeni sinej, 
I cedr gdzieś w dole, król pośród straży 
            Kosodrzewiny. 
Patrzę - u stóp mych, w głębokiej dali 
            Między parowy 
Gra sobie w słońcu promiennej fali 
            Płat szafirowy. 

,,Cedrze! Czy nieba strop się tam chyli 
            Z gór zawieruchą?'' 
A on mi na to: ,,Nie wiem. W tej chwili 
            Dumałem głucho''. 
,,Orle! czy wiosna zbiegła tam, czyli 
            Snów rajskich gońce?'' 
A on mi na to: ,,Nie wiem. W tej chwili 
            Patrzałem w słońce''. 
I dłużej głos w te czczości grobowe 
            Słać późna praca! 
Echo mi tylko własną mą mowę 
            Grzmiąc, nazad zwraca.

***

 

Władysław Tarnowski (1834/44 -1878)

Nowotarska dolina
II

Patrz ten chaos!... jak wielki pożar całej ziemi
Skamieniały od razu w granity bez miary,
Pną się czubami szczytów - jak Babelu mary,
Zdrój światła je obleka strugi srebrzystemi...

Tam szeregiem za sobą - bieżą lekkie, białe,
Jak gdyby się już chciał oderwać od ziemi,
A Łomnica królowa hetmani nad niemi,
W wieńcu chmur i piorunów ma czoło zsiwiałe!...

Tam Murań się wychyla z swych wirchów drużyną,
Na błękitach się śnieżne prześcigają szczyty,
Pierś ich jęczy borami, z serc ich zdroje płyną,

A w górze naga skała rozdziera błękity!
I piorun im koroną - na echa miliony,
Bo na ziemi dla skroni ich - nie ma korony!

***

 

Teresa Harsdorf - Bromowiczowa (1912)

Twój  powrót

Wróć. Tatry przyzwały cię tęsknotą.
Pomówimy sam na sam o tobie.
Samotne jak ty - kipiące i dzikie -
                                czekamy odważnie.
A czas nam serca szarpie i żłobi
                                jak potok.
Zanurz się w naszych mgłach
                jak w dniach skąpanych chmurą,
Naprzeciw nieba stań
                i pij nasz urok.
Zmierzchem niesiona mgła
                uchyli ci tajemnicy:
                        niebo czeka jak ty,
                        czeka pełni księżyca,
                        jak ty czekasz na siebie -
                czarne, smutne bezmiernie,
                czeka swojej wielkości,
                czeka swojej pełni.

***

 

Kazimiera Alberti  (1898-1962)

List  pierwszy

U ciebie także kolorowa jesień.
Od ognisk skrzydła dymu wolno w górę płyną,
Podszycie pachnie w suchym, złotym lesie.

Górą obłoki szybują pogodne
I tak przejrzyste, jak szkice sangwiną.

W takie dni winne, soczyste i chłodne -
Kiedy różowy buków spada liść,
Chciałabym z tobą w wirchy - na przełęcze iść.

Ręce w Popradzkim skąpać stawie -
Pod mgły jesiennej płynąć tusz,
w stalowym młyńcu halnych burz
Przycichnąć, zmaleć, zginąć prawie.

Ręce na klamrach podrapać do krwi -
I pod Lodowych wirchów runąć drzwi.

A gdy się spod nóg głazu zsunie ząb -
Lęk poczuć i śmiertelny ziąb.

Godziny długie tak w znużeniu trwać -
Ocknąć się - znów wstać.

Posłuchać jaką wielką falą
Serca w zmęczonych piersiach walą,
Jak dech w rozgrzane biegiem płuc
Grudami krwi gorącej rzuca.

Czuć w ten jesienny, rdzawy czas -
Jak wiosna się przewala w nas.

*** 


 
Maryla Wolska (1873-1930)

Szczyt
III

Oto szczyt! już poza mną stroma ścieżka. Spocznę!
Na traw nikłej pościeli kładnę się i dyszę:
Pode mną las - i łąki; nad sobą mam ciszę.
Ojcowizny niebieskiej błonie bezobłoczne.

Nasiąkły blaskiem przestwór, niby kryształ płynny
Czoło me uznojone rzeźwym tchem oblewa;
Na stokach gdzieś ruszone ledwie szumią drzewa,
Niebu niosące w hołdzie dank Ziemi powinny.

Cisza, jak gdyby myśli - i ziół wątłych krocie,
Dzień jesienny w pogody swej roztapiał złocie
pokój dokoła siał, by mak, przez sito...

Hej, tak kiedyś na inszym zobaczyć się szczycie
I jak teraz oczyma - duchem, patrzeć w Życie,
W tajemnicy przedwiecznej zagadkę - odkrytą!...

***

 

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska (1891-1945)

 

Las Ciemnosmreczyński

 

Z gór stromych, z białych ścian,
z wyżyn wysokich i świętych
stoczyło się grzeszne życie i w dół strumieniami ściekło.
tam w dole się rozlało, wezbrało w kłęby i męty
i wyrósł las ciemnosmreczyński.
Zielone piekło.

W górze zimno, ostro, cnotliwie.
- Tu - ciepło, duszno, zgniło -
czarny torf lepką piersią karmi potwory:
Rumianki ludzkiego wzrostu, paprocie jakich nie było,
buki o mięśniach atletów, kukły i mandragory.
Tu zbiegła się reszta boginek,
Mnich zlazł tu i Krwawy Juhas.
Żyją i dyszą w ognisku zielonym,
krzyczą i straszą wściekle.
Życie wygnane z gór czystych jeży się, ciska i bucha
i tańczą drzewa grzesznie zrośnięte
w Ciemnosmreczyńskim piekle.

***

 

Jan Kasprowicz (1860 - 1926)

 

Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach

I

 

W ciemnosmreczyńskich skał zwaliska,
Gdzie pawiookie drzemią stawy,
Krzak dzikiej róży pąs swój krwawy
Na plamy szarych złomów ciska.

U stóp mu bujne rosną trawy,
Bokiem się piętrzy turnia śliska,
Kosodrzewiny wężowiska
Poobszywały głaźne ławy...

Samotny, senny, zadumany,
Skronie do zimnej tuli ściany,
jakby się lękał tchnienia burzy.

Cisza... O liście wiatr nie trąca,
A tylko limba próchniejąca
Spoczywa obok krzaku róży.
 

II

Słońce w niebieskim lśni krysztale,
Światłością stały się granity,
Ciemnosmreczyński las spowity
W bladobłękitne, wiewne fale.

Szumna siklawa mknie po skale,
Pas rozwijając srebrnolity,
A przez mgły idą, przez błękity
Jakby wzdychania, jakby żale.

W skrytych załomach, w cichym schronie,
Między graniami w słońcu płonie,
Zatopion w szum, krzak dzikiej róży...

Do ścian się tuli, jakby we śnie,
A obok limbę toczą pleśnie,
Limbę, zwaloną tchnieniem burzy.
 

III

Lęki! wzdychania! rozżalenia,
Przenikające nieświadomy
Bezmiar powietrza!... Hen! na złomy,
Na blaski turnic, na ich cienia

Stado się kozic rozprzestrzenia;
Nadziemskich lotów ptak łakomy
Rozwija skrzydeł swych ogromy,
Świstak gdzieś świszcze spod kamienia.

A między zielska i wykroty,
Jak lęk, jak żal, jak dech tęsknoty,
Wtulił się krzak tej dzikiej róży.

Przy nim ofiara, ach! zamieci,
Czerwonym próchnem limba świeci,
Na wznak rzucona świstem burzy...
 

IV

O rozżalenia! o wzdychania!
O tajemnicze, dziwne lęki!
Ziół zapachniały świeże pęki,
Od niw liptowskich, od Krywania.

W dali echowe słychać grania:
Jakby nie z tego świata dźwięki
Płyną po rosie, co hal miękki
Aksamit w wilgną biel osłania.

W seledyn stroją się niebiosy,
Wilgotna biel wieczornej rosy
Błyszczy na kwieciu dzikiej róży.

A cichy powiew krople strąca
Na limbę, co tam próchniejąca
Leży, zwalona wiewem burzy...

***

 

Aleksander Wojciechowski (1930-1982)

 

Nie mów
że ściany
opadają
w dolinę

One
otwierają
przed nami
stromą perć
na słoneczną
grań

One
wznoszą się
pod niebo
- teraz całe
w pasmach
wysokich obłoków

***

 

Tadeusz Bocheński (1895-1962)

 

Siodło

 

Zimną pustką, kamieniem
wywspinać się na siodło
i nie zastać przestrzeni,
ale mgłę -
wybornie bywa: podmą
po cichu rozczesana,
mgła pierzcha, traci się,
a granatowoburym
okiem wyziera w górę
staw.
Ciepłą pustką, blaskami,
kwiatami, wonią traw
zstępować, gdy w otchłani
nie staw już, ale paw
cudacko jest i tęskno,
że oto byś po męsku
te skały w uścisk garnął,
kosówkę przyległ czarną
lub się w niebiosa wśpiewał,
jak piorun i jak drzewa,
co z burzą jedno są,
miotają się i wrą.

***

 

Stanisław Bąkowski (1889-1958)

 

Ku przełęczy

 

Wysokie skalne widły
w objęciach dzierżą wysokie niebo.
Wolno, stromo, dokoła źlebu
wiedzie twardy szlak.
Żmudny, nieśmigły,
krok celuje cierpliwie
w wyniosłe - szare i niebieskie - wrota.
Wrota trwalsze niźli ze spiżu,
o sercu cenniejszym od złota.
Po niewidzialne z dołu
cudowne serce przełęczy
idzie głaźnymi drogami
kochanek wierchów zapaleńczy.
Na wysokości orlich gniazd
z błękitu, szczęśliwy podejmie w postoju
to serce, owoc wieków
i własnego znoju.

Pozdrowione bądźcie, przełęcze,
wysokie, wyższe, najwyższe!
Każdego woła gdzieś pośród was
najgórniej dostępne wnętrze.
Skąd ujrzy w modrym pokoju
trud swój nagrodzony:
widok najdalszy, ostatni,
na obie strony.

***

 

Stanisław Wyrzykowski (1869-1949)

 

Ponad przepaście

 

Ponad przepaście świerki się pną,
Po głazach pną się śmigłe,
Z głębokich dolin, zawianych mgłą,
Na granitową igłę.

Jak srebrne tarcze jeziora lśnią,
Jak słońca lśnią wystygłe,
Pyłem klejnotów świecą i mżą
Oddale niedościgłe.

***

 

Franciszek Nowicki (1864-1935)

 

Świerk

 

Los go rzucił na skałę nieczułą a hardą;
Wsród kurhanów praczasu, wśród górskich rozłomów
Ćwierć wieku ten świerk pośród śniegów, burz i gromów
Prowadził bój rozpaczny o swą bytność twardą.

Gór tytany nań patrzą z kamienną pogardą
On, młodzieniec, żyjący pył, atom atomów,
Życie wszczepiać chce pośród ich martwych ogromów,
Ku słońcu dąży głową młodą, tęskną, hardą!

Darmo zimny głaz tuli w korzeni ramiona
I czepia się z rozpaczą piersi skał świerk młody -
Gniewnie góry wód orkan cisnęły nań z łona.

Bój zaciekły, lecz krótki, z paszczą wściekłej wody -
Trzasnął świerk... upadł... fala go zmiata spieniona...
I drzemie znowu pusty nekropol przyrody.

***

 

Teresa Harsdorf - Bromowiczowa (1912)

 

Przyjaźń z kosodrzewiną

 

Kosodrzewiny ciężkie od mgły
            uklękły znużone deszczem.
Nie ma nic. Biały mrok.
            Mgłami lecąca przestrzeń.
Tylko powitać kosówki krzywe
            Zielony uścisk braci...
            ...pogładź zjeżoną grzywę -
            jesteś wśród przyjaciół.

 

Nasze przewodniki można kupić bezpośrednio w wydawnictwie - prosimy o kontakt mailowy na adres:

kozica@kozica.pl

 

© Copyright  www.kozica.pl  2005-2012